All Posts By weronika

White roses x California

by

calvinklein1calvinklein2  calvinklein4calvinklein3

I am already back in Poland but looking back at these pictures makes me miss California so much. It was a sunny (which is not a rare thing for Los Angeles) lazy afternoon, one of those afternoons when you just want to lay in the sun, drink some cold lemonade through a swirly straw and simply enjoy life. I decided to make a short trip to DTLA, which is more or less a thirty­minute drive and pick up some white roses from the Flower Market. It is a little luxury of mine ­ getting fresh flowers once a week, I don’t know why, but it always puts me in such a good mood! Right when I was leaving Downtown, it was time for the golden hour ­ the very magical time of the day, when the sun sets and everything around gets covered with the most beautiful golden light. It is especially spectacular in Los Angeles ­ the sky changes to such a pretty color and if you look up, you can see all the palm trees swaying in the wind ­ ah, what a view! Yes, I miss California. But now it is time for some new adventures in some new places. Are you guys coming with me? Wearing Calvin Klein snake watch and jewellery

Tęsknię trochę za Californią…Pamiętam, że w tym dniu, w którym robiłam te zdjęcia, wybrałam się do DTLA. Było słoneczne popołudnie (co zjawiskiem rzadkim nie jest w Los Angeles), jedno z tych, kiedy chce się człowiekowi tylko leżeć w słońcu, pić lemoniadę i po prostu cieszyć się życiem. I cieszyłam się – targ z kwiatami traktowałam jako luksusową ;p przyjemność raz na jakiś czas – jest coś niezwykłego w świeżych i w tym, jak zmieniają każde pomieszczenie. Kupiłam więc róże i akurat trafiłam na ‘golden hour’ – czas, kiedy słońce zachodzi, a wszystko dookoła pokrywa złotym pyłem. Szczególnie spektakularnie wygląda to właśnie w LA – niebo przybiera coraz to piękniejszy barwy, podczas gdy palmy łagodnie kołyszą się na wietrze. Widok, którego nigdy nie zapomnę…Tęsknię. Ale teraz czas na nowe miejsca, nowe kierunki. Na Californię jeszcze przyjdzie pora 😉 

No tags

Casual

by

img_2295-1-7  bez-nazwyberlin4img_2315-1-2img_2306-1-4-1-2img_2316-1img_2291-1-3

Cheap Monday tshirt / Adidas Originals leggins / Ray-ban Clubmaster

The contrast of me chilling in my leggings and a tshirt and one of the most breathtaking buildings – Alte Nationalgalerie – in the background is real guys haha. But what can I say, ‘comfort’ was the key word of my short trip to Berlin. It was super warm every day from the very morning and I did walk a lot, carrying my backpack and stopping for a burrito (best I’ve ever had by the way) every now and then.  Before this month, I never gave Berlin a second thought – it just wasn’t on my ‘to go’ list and the decision to go and visit was 100% spontaneous. Did I fall in love? Yes, Berlin wasn’t anything I expected it to be. But I’ll show you more in my “photodiary post”- all the breakfast places, museums and parks <3 Stay tuned!

Ten piękny kontrast między mną stojącą w dresach i w podkoszulku, a przepięknym i majestatycznym budynkiem Starej Galerii Narodowej – bezcenne. Ale cóż mogę rzec, ‘komfort’ był słowo-kluczem wyprawy do Berlina. Pogoda była dosyć szalona – od samego rana temperatura dawała się we znaki, a moje wszystkie marsze, natomiast, dawały się we znaki moim nogom. Wędrowałam dużo, niosąc na ramionach mały plecak i zatrzymując się raz na jakiś czas na przerwę pod znakiem burrito (nawiasem mówiąc, najlepszego, jakie w życiu jadłam!). A pomyśleć, że jeszcze miesiąc temu nie myślałam o Berlinie i jak zwykle okazało się, że najlepsze decyzje to te spontaniczne 😉 Czy zakochałam się? Tak, Berlin kompletnie mnie zaskoczył, ale więcej pokażę Wam w poście ‘photodiary’ (którego nie robiłam chyba już kupę lat o.0) – śniadania, parki i muzea <3 Do przeczytaniaa

No tags

Back in London

by

_dsc6471-1-5_dsc6485-1-4_dsc6499-1-2 _dsc6507-1 _dsc6478-1 _dsc6501-1-2

Zara dress , Bronx boots and Rayban Clubmaster sunglasses

Aloha from London! So after more than six months I’m back in this lovely city…but not for so long, I’m leaving in a couple of days. August and September were definitely two months filled with a lot of changes. So just let me update you: I left Los Angeles, took my boyfriend with me, spent 10 days being a tour guide of Kraków :), said the longest goodbye at the airport, went to Berlin (editing photos nowww!), got a new camera, changed the blog a little and from Berlin went straight to London! The heatwave’s getting a little bit crazy  and I’m definitely not prepared for it, at least clothes-wise. Throwing on as little amount of layers as possible seemed like a good idea, so for yesterday’s strolling around Knightsbridge I chose my white shirt dress and the beige boots that have a slight heel to them. Believe it or not, they’re so comfortable! It’s 9 AM right now and my tummy’s making weird noises and my brain is demanding its daily dose of coffee, so I’m gonna say arrivederci for now and I’ll update more later!

Dzień dobry z Londynu! Po dziewięciu miesiącach jestem tu z powrotem, ale tym razem tylko na kilka dni. W sierpniu i wrześniu sporo się zdarzyło…Wyjechałam z Los Angeles, zabrałam ze sobą chłopaka, spędziłam dziesięć dni oprowadzając go po Krakowie ;p, żegnałam się najdłużej w swoim życiu na lotnisku, poleciałam do Berlina (właśnie edytuję zdjęcia!), zmieniłam aparat fotograficzny (użyłam go do dzisiejszych zdjęć), zmieniłam też trochę wygląd bloga, a z Berlina udałam się prosto do Londynu. Pogoda trochę wariuje i trudno uwierzyć w ten upał – zdecydowanie nie przygotowałam się na to, co tutaj zastałam, przynajmniej nie jeśli chodzi o ubrania. Narzucenie na siebie jak najmniejszej ilości warstw, jak to możliwe wydało mi się w miarę rozsądnym pomysłem, dlatego na wczorajsze wędrowanie po Knightbridge stanęło pod znakiem sukienki koszulowej i botków na obcasie, które o dziwo, okazały się bardzo wygodne. Jest właśnie 9ta rano, a mój brzuch zaczął wydawać dziwne odgłosy głodu, a mój organizm domaga się dziennej dawki kawy, dlatego na razie arrivederci i widzimy się później!

 

No tags

Overalls

by

IMG_0676blog3

I think I gotta catch up with you guys a bit. What’s new…I went Vegas! And I couldn’t get in pretty much anywhere (under 21 club holaaaa. Btw it’s only 9 days from now yass), not even to the pool and I spent my first day searching for ‘kid-friendly’ swimming areas on Yelp. Even though Vegas is definitely not my favorite city in the world, it will be fun to go back there for a day or two after US will be kind enough to acknowledge I am an adult. I bought white overalls! Finally. They’re the best thing for these hot summer days. And when you’re not in the mood for showing too much skin, they come in handy too! I got them in a thriftshop the day I went to Silverlake.

Chyba czas najwyższy nadrobić z Wami zaległości. Co nowego się zdarzyło…Byłam w Las Vegas! I nie mogłam się prawie nigdzie dostać, nawet na basen (klub poniżej 21 lat, pozdrawiam. Ale zostało tylko dziewięć dni!) i cały pierwszy dzień spędziłam szukając na yelpie miejsc do pływania przyjaznych…dzieciom. Chociaż Vegas zdecydowanie nie znajduje się na liście moich ulubionych miast, to fajnie będzie tam wrócić na dzień czy dwa, kiedy już Stany będą na tyle mile, żeby przyjąć do wiadomości fakt, że jestem dorosła. Kupiłam białe ogrodniczki! Nareszcie. To zdecydowanie mój najlepszy zakup ostatnich tygodni, a w dodatku ciucholandowy. Znalazłam je w jednym z większych second-handów w dniu, kiedy odwiedziłam Silverlake

IMG_0677blog3

 Silverlake is a northeast neighbourhood of LA, people say it’s hip and ‘artsy’ and has some sort of European vibe. It was my first time going there and God, I loved it. So many great cafes and vintage shops. If I was to compare it to a place in Europe, I’d say it Silverlake has a very similar vibe to London’s Shoreditch, which was my number one place back when I was living in London town. I have nothing to watch! Seriously, I’m done with Friends, Sex and the City, How I met your mother, Chuck, Gilmore Girls, Burn Notice, OITNB. I even caught up with the Kardashians lol. We’re stuggling so much with G to find something new worth watching. Any suggestions? x W

Silverlake to jedna z północno-wschodnich dzielnic Los Angeles. Od wielu znajomych słyszałam, że swoim klimatem najbardziej przypomina Europę. I faktycznie, jest coś na rzeczy. To była moja pierwsza wycieczka w te strony, ale zakochałam się od razu w tej okolicy. Mnóstwo kawiarni, małych sklepów, vintage shopów. Jeśli miałabym Silverlake porównać to jakiegoś miejsca, powiedziałabym, że  wygląda trochę jak londyńskie Shoreditch, które z resztą uwielbiałam mieszkając w Anglii. Nie wiem, co oglądać! Naprawdę. Mam już za sobą Friends, Sex and the City, How I met your mother, Chuck, Gilmore Girls, Burn Notice, OITNB. Nadrobiłam nawet Kardashianki (lol). Z G spędziliśmy pół godziny przed telewizorem, na stronie głównej Netflixa, szukając nowego tytułu, po czym załamaliśmy się i poszliśmy spać. Sugestie mile widziane! x W

IMG_0689blog6IMG_0688blogIMG_0675blogIMG_0690blogIMG_0678blogIMG_0681blog2

 

wearing

Brandy Melville top (similar here and here)

second-hand overalls (similar here and here)

Black and white

by

IMG_9764blog

Helooo. Today I’ve a got a black and white outfit for you which I wore the same day I decided to get burgers from In&Out. Not a very smart choice, especially taking under consideration how white this skirt is and how much souce each burger has. LA has lots of advantages and quite a few cons, but two things I definitely love about this city are burgers (duh) and endless spots for taking photos. Brick walls, white walls, grey walls, black walls, beige walls – a blogger’s true heaven. As for my outfit, I had a good day and actually cared and wanted to wear something prettier than leggings and a sweatshirt. Recently I’ve been either living in heels or running around in trainers and a XL hoodie. Can’t really struck a right balance between those two.

Helooo. Dzisiaj mam dla Was post black and white, strój, który miałam na sobie w tym samym dniu, w którym zdecydowałam urządzić sobie burgerową ucztę w In&Out. Niezbyt rozsądna decyzja, biorąc pod uwagę jak biała była moja spódnica i jak dużo sosu było w burgerze. Los Angeles ma mnóstwo zalet i całkiem sporo wad, ale dwie rzeczy, które zdecydowanie kocham w tym mieście to….nie zgadniecie, burgery ORAZ przeogromną ilość miejsc do robienia zdjęć. Cegła, białe ściany, szare ściany, beżowe ściany – prawdziwy raj. A dzisiejszy set wcelował się w dzień, w który chciało mi się włożyć coś ładniejszego niż legginsy i bluzę. Ostatnio albo wstrzeliwuję się w szpilki albo zasuwam w adidasach i w przydużej bluzie. Złotego środka na razie nie znalazłam. 

IMG_9765blog IMG_9766blogIMG_9762blogIMG_9770blog IMG_2714blog IMG_9769blog2 IMG_9767blog2

wearing

AQ/AQ top

AQ/AQ skirt

Camel coat

by

IMG_960534

Good morning everybody! Ahhh my sleeping patterns have been so weird lately. One day I wake up at 6, next day at 11  (or even 1 PM ) and there’s no in between. I need to balance it out somehow cause I doubt if I can function like this on a longer run. Maybe I can start taking melatonin at the same hour each evening and sort of force myself to sleep (lol). I just don’t wanna become a drug addict if you know what I mean.

Dzień dobry (a raczej dobry wieczór) wszystkim! Z notatnika strapionej Weroniki, bardzo bardzo dziwnie ostatnimi czasy sypiam. Raz się budzę o szóstej, raz o jedenastej (a nawet o pierwszej) i nijak udaje mi się obudzić pomiędzy. Muszę to jakimś sposobem wyregulować, bo na dłuższą metę tak raczej nie pociągnę. Może zacznę po prostu brać melatoninę o tej samej porze wieczorem i zmuszę się tym samym do spania (lol)(i zrobię pierwszy krok do uzależnienia).

IMG_964623

Anyway, I’ve been really into the camel coat from today’s post. I have no idea why I haven’t worn it before, I guess it will remain a mystery, but it’s such a pretty thing to throw on! I wore this outfit last Tuesday for a little date night with G (feel free to throw up when you feel it’s getting too cute in here). We went to the rooftop of Wilshire Hotel in Beverly Hill and you know me and rooftops – I love them. So we sat by the pool, ate great food and watched the sunset (seriously, I warned you). It takes ages to get anywhere in LA so most of the time we spend evenings at home (and don’t get me wrong, I LOVE being at home) but it was so nice to go out for a change. Today I’m going to be shooting more photos and start plannng an exciting trip in August : D Hope your day is going well, I’ll catch up with you later! x

W każdym razie, w dzisiejszym poście chciałam pokazać ten beżowy (jaki to jest właściwie kolor?) płaszcz . Nie mam bladego pojęcia, dlaczego nigdy wcześniej nie miałam go na sobie – zostanie to chyba tajemnicą już na wieki. Tak właśnie byłam ubrana w zeszły wtorek, kiedy to wybieraliśmy się z G na małe date night (można wymiotować, kiedy zrobi się tu za słodko). Spędziliśmy wieczór na dachu hotelu Wilshire w Beverly Hill, a wiecie jak to jest ze mną i z dachami – kocham je. Siedzieliśmy więc sobie przy basenie, jedliśmy i czekaliśmy na zachód słońca (ostrzegałam…). W Los Angeles, dojechanie gdziekolwiek zajmuje miliony lat, więc większość wieczorów spędzam w domu (co uwielbiam), dlatego strasznie miło było gdzieś wyjść dla odmiany. Plany dziś? Robię więcej zdjęć na bloga, zjadam burgera w In&Out (prawdziwa historia – nie mogłam wczoraj szybko zasnąć, bo o nim cały czas rozmyślałam) i planuję pewną podróż w sierpniu..; D Mam nadzieję, że dzień Wam dobrze minął, niedługo znowu się zamelduję! x

IMG_96042IMG_96452IMG_96062IMG_96092IMG_96442

wearing

Topshop coat

second-hand top

Topshop black skinnies

Mohito bag

Fashionova heels

No tags

New beginnings

by

IMG_9484editblog2

Hello from my new blog! As you can see I have a new domain and a layout too and to be absolutely honest with you, this wasn’t something I had planned in advance. A couple of days ago server on my previous site broke and everything dissapeared. I still can’t access my previous blog posts (I will do my best to import them here!) and can’t log in and since the exact same thing happened before not too long ago, I thought this is the right time for a change. I hope you guys like the new theme, I personally really love it now 😀 I added some features I think my previous blog was lacking of – so you have categories now,  a search button, tags and you can subscribe to a newletter and get an update everytime I post something here!
As for the outfit, I’ve been digging the whole-white look recently. Maybe cause it’s been so unbelievably hot in LA and wearing black is not always a smart thing to do. And hell yeah to the first ‘walking shot’ in ages! It’s really hard to take this kind of photo on my camera and make it sharp at the same time, but we did it! ;p

 

I oto nowy blog! Jak widzicie, mam nową domenę i nowy szablon i szczerze mówiąc, jest to zmiana kompletnie wcześniej nieplanowana. Kilka dni temu padł serwer na mojej poprzedniej stronie i wszystko wyparowało. Niestety dalej nie mogę się zalogować ani odzyskać wcześniejszych postów (ale zrobię wszystko co się da, żeby je tu wgrać). To samo zdarzyło się już wcześniej, więc uznałam, że nie ma co ryzykować kolejny raz i najwyższy czas na zmianę. Mam nadzieję, że podoba Wam się nowy wygląd bloga, dodałam też kilka opcji, których brakowało na poprzedniej stronie – macie teraz kategorie, tagi, przycisk szukania i możecie też podać swój email, zasubskrybować blog i dostawać wiadomość, za każdym razem, kiedy coś tu opublikuję!
Jeśli chodzi o dzisiejszy strój, to ostatnio coraz częściej wybieram biały zamiast czarnego – może dlatego, że w LA zaczynają się prawdziwe upały i ciemne kolory nie zawsze są dobrym pomysłem. I owacje na stojąco dla pierwszego ‘chodzącego’ zdjęcia od wieków. To bardzo rzadko sprawa na tym blogu, bo z reguły mam albo nogę albo głowę rozmazaną, ale udało się! ;p Dajcie mi proszę znać, jak podoba się Wam nowa strona, wszelkie uwagi/sugestie bardziej niż mile widziane! x

IMG_8300editblog2IMG_9479editblog3IMG_9486editblog3IMG_9480editblogIMG_9481editblog3

wearing

Urban Outfitters tee

Lulus white jeans

Mango bag

& Other Stories boots

Follow my blog with Bloglovin

Moments

by

approved RnR - blog 2

Spring season is in its full bloom and it feels like Los Angeles just couldn’t get any prettier. I appreciate every single day I get to spend here, trying to go to as many new places I can and really get to know the city.You’ve been following my journey for a while now and you know I’ve been to many cities, spent more time in ones and less in the others. And there’s nothing else I love more than the feeling of being a little bit lost and confused in a city I don’t know and just slowly getting to explore it on my own. Travelling and documenting my travels is way more than a passion for me. It has always been my entire life, something that I strive for. I’ve decided to make my life a never ending journey and even though I know that one day I will settle down, my mind will not. Being curious ­ of the new places, new people, of the world ­ is the most precious thing in life. Being curious has led to every good decision I made, every single trip I took. It has led me to those moments of pure thrill and happiness, when I stand with a camera in my hand in a place I don’t really know yet. Those tiny moments that make my life the best I’ve dreamt of.  Wearing Calvin Klein class watch.

 

approved RnR - blog 3 and Facebook

approved RnR - blog 4

No tags