MY 5 TIPS FOR BETTER SKIN

Hola! Today I’m talking about something I feel very passionate about – skincare. Just so you know, my skin is combination and sensitive. I used to struggle with acne when I was younger but I’ve been living happily without it for a couple of years now. Here are some things I’ve learnt along the way!

Dzisiaj mam dla Was temat, o którym mogłabym pisać dzień i noc – pielęgnacja skóry. Moja cera jest mieszana i wrażliwa, borykałam się kiedyś z trądzikiem, ale od kilku lat żyję sobie szczęśliwie już bez niego. Oto kilka rzeczy, których nauczyłam się przez ten czas!

DOUBLE – CLEANSING

The first thing I did, when I decided to switch up my skincare routine two years ago,  was throwing away all the “acne-fighting” cleansers I had and commiting to double-cleansing. The idea of double-cleansing is to first use an oil-based cleanser to get rid of all the oil-based substances on your face – makeup, sunscreen lotion, excess of sebum etc.  and follow it up with a water-based one which gets rid of water debris such as sweat and dirt. How does it work in real life? I’ve been double-cleansing my face everyday for two years now and I’m  never going back to the previous methods. Not only this way is more gentle to my skin than the stuff I used to buy (I seriously cringe when I think of all the “acne-fighting” harsh cleansers I had that made my skin even worse that it was) but it also really helps with keeping my skin as pimple-free as possible.

Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam dwa lata temu podczas mojej kompletnie rewolucji w produktach do twarzy, było wyrzucenie wszystkich płynów do mycia twarzy oznaczonych etykietkami “do skóry trądzikowej” i przerzucenie się na tak zwane, dwuetapowe oczyszczanie. Dwuetapowe oczyszczanie polega na użyciu, w pierwszej kolejności, olejku, który rozprawi się  makijażem, kremem z SPF, sebum itd., a następnie myciu twarzy kosmetykiem na bazie wody, który pozbędzie się reszty zanieczyszczeń i potu. Jak to wszystko wygląda naprawdę? Po dwóch latach sumiennego stosowania tej metody każdej nocy (od tego czasu zdażyło mi się tylko 2 razy zasnąć w makijażu), wiem, że w życiu nie wrócę do tych wszystkich “magicznych” płynów, które namiętnie stosowałam walcząc z trądzikiem (i które, zamiast mi pomóc, tylko zaostrzały trądzik).

THE IMPORTANCE OF ESSENCE 

I first learnt about the importnance of using an essence when I started reading about Korean skincare. A completely unkown product for most people I know, turned out to be an essential step in skincare routine for most Korean ladies. I’ve been using Missha Treatment Essence for over a year now and it definitely helps my skin to stay smooth and hydrated.  I apply it day and night, right after my toner. I don’t use any cotton pads – I just pour a little of the essence on my hands and tap it gently onto my skin. Ta-da!

Z produktem o nazwie “esencja” spotkałam się po raz pierwszy dopiero, kiedy zaczęłam się bardziej interesować koreańską pielęgnacją skóry. Kosmetyk kompletnie nieznany dla mnie i dla większości osób, okazał się być jednym z ważniejszych etapów w pięlegnacji twarzy Koreanek. Po ponad roku używania Missha Treatment Essence (tańszy odpowiednik sławnego SK-II) zauważyłam, że esencja pomaga utrzymać moją skórę nawilżoną i gładką. Stosuję ją rano i wieczór, od razu po toniku. Wylewam troszeczkę na moje dłonie i delikatnie wklepuję w twarz. I to wszystko! A, i lubię też zabierać ze sobą małą butelkę esencji, kiedy podróżuję – przydaje się szczególnie w samolocie.

MY SUPPLEMENTS & DIET

Diet and supplements didn’t cure my acne (I had to take an antiobiotic for half a year) but nowadays, on top of my skincare routine, they definitely keep my skin in check. Over the years I realized that some foods would just give me pimples. Okay, take spaghetti for instance. Probably my biggest comfort food, my favorite dish since I was little – pasta covered with tomato souce and topped with a huge pile of grated, melted, creamy gouda cheese…Nope, can’t eat that. I swear to God, every single time I had eaten that damn gouda, I would have woken up with a brand-new pimple on my face. Same with milk – but milk is a completely different story, cause not only it gave me pimples but also made my cheeks on fire, made me noscious and sometimes out of breath (yeah, fun times). So I cut out those products from my diet. Probably the hardest and the best decision I’ve ever made haha. Nowadays, I simply observe my skin and how it reacts to certain things. Everyone’s body is different, so listen to your own one – if you think some food or ingredient makes your skin worse – I would suggest cutting it out for 2 weeks and watching how your skin reacts. And for the supplements – I currently take fish oil and probiotics (I should probably write a whole separate post about them, cause they literally changed my life).

Od razu na początku zaznaczam, że każdy organizm jest inny i w tym punkcie opisuję tylko i wyłącznie to, co działa u mnie. Ani jedzenie ani suplementy nie wyleczyły mojego trądziku (lata temu brałam antybiotyk przez pół roku), ale obecnie, razem z przemyślaną i sumienną pielegnacją,  zdecydowanie pomagają mojej cerze. Zawsze lubiłam obserować, jak dane jedzenie wpływa na stan mojej skóry.  Weźmy na przykład Bogu ducha winne spaghetti. Danie, które mnie pocieszy, kiedy jestem smutna, moje ulubione jedzenie, od kiedy byłam mała – makaron pokryty gęstym sosem pomidorowym, a na samej górze, wartstwa utartego, rozpływającego się w ustach sera gouda….W moich snach. Jak słowo daję, za każdym razem, kiedy jadłam goudę, następnego dnia budziłam się z nowym wypryskiem na twarzy. To samo było z mlekiem – a nawet jeszcze gorzej, bo oprócz fatalnego wpływu na moją skórę, mleko sprawiało, że moje policzki płonęły, miałam zawroty głowy i czasami trudno mi było złapać oddech. Nie pozostało mi więc nic innego, niż wykluczyć te produkty z mojej diety. Ciężko bylo, ale i moja skóra, i moje samopoczucie bardzo na tym skorzystały. Obecnie staram się po prostu obserwować jak moja skóra reaguje na poszczególne rzeczy – czasami zdarza się, że coś zjem, a kilka godzin później dostaję małej wysypki na rękach. To mi podpowiada (yyy bardzo wyraźnie i czerwono), że prawdpodobnie jakiś składnik mi nie sprzyja. Każdy organizm jednak jest inny, więc radziłabym ślepo nie podążać za każdą poradą, którą słyszycie – a raczej słuchać swojego ciała . Jeśli wydaje Wam się, że jakieś jedzenie niezbyt dobrze na Was wpływa, wg mnie najlepszym rozwiązaniem jest odstawienie danej rzeczy na 2 tygodnie i obserwowanie czy cokolwiek się u Was zmieniło. A jeśli chodzi o suplementy – zażywam tran i priobiotyki (mogłabym serio pisać ody do priobiotyków, bo zbawiennie wpłynęły na moje samopoczucie i trawienie).

 

 

 

OILS

 

Okay, oils are kinda tricky. I remember using some last year but they didn’t seem to do anything to my skin so I just stopped and kept using my moistruizer. I think, like with any other products out there, you have to find an oil that simply works for your skin. I’ve recently started using this Rose Oil from Laura Mercier . First of all it smells…like roses so that’s a no-brainer I’m gonna love it. Second of all, it’s a real multi-task product – I use it on my skin, my cuticles, anywhere I feel dry. Plus, it gives me a really nice glow. There are tons of oils out there, so do your research and pick one that fits your needs. And yes, you can and should use it even if you have oily skin.

Olejki były zawsze dla mnie trochę podejrzane i trochę skomplikowane. Pamiętam, że w tamtym roku stosowałam jakiś olejek przez kilka tygodni, ale szybko przestałam i trzymałam się zwykłego kremu nawilżającego i serum. Wydaje mi się, jak ze wszystkimi innymi produktami, trzeba po prostu znaleźć coś, co będzie pasowało konkretnie do Waszej cery. Niedawno zaczęłam używać różanego olejku z Laury Mercier i nie dość, że naprawdę pachnie jak róże, to przydaje się nie tylko do twarzy. Stosuję go też na skórki od paznokci i gdzie tylko czuję, że moja skóra jest sucha. A na dodatek, sprawia, że moja skóra ładnie się błyszczy. W sklepach jest mnóstwo olejków, i tych droższych, i tańszych – więc wypróbujcie kilka, zanim wyrobicie sobie własną opinię. A, i tak – olejki można i powinno się stosować, nawet przy tłustej cerze ; )

BE COMMITED TO YOUR SKIN-CARE ROUTINE 

And I mean, really commited. Day and night, never sleeping with makeup commited. Most of the time, I follow Korean skin-care philosophy. That means not all my products are Korean, but the purpose of each step is what a Korean skin-care routine is all about. A lot of people, whenever they hear “Korean skincare”, they immediately associate it with a 10-step routine every day and night and hours spent in the bathroom. And it’s not like that at all. If you want, you can make it a 10-step process but to achieve great results, you really don’t have to use that much. What matters is that every single product you use should have a very specific purpose. Don’t use products just because they have “glowy skin in 3 minutes” written all over the packaging. Know what you’re putting on your face and what each product is resposible for. And listen to your skin. Even if one product seems to work for literally everybody, doesn’t mean it’s going to work for you. I once used to use a very famous Korean toner and I wanted it to work so badly (after reading so many great reviews) – unfortunately my skin would break-out every single time I used. I could have ditched the toner sooner, instead – I kept using it, thinking my skin would get used to it. I didn’t and I was stuck with new pimples for a few weeks.

Najlepsza rada, jaką mogę Wam dać to, jeśli znajdziecie produkty, które Wam odpowiadają, trzymajcie się ich i sumiennie dbajcie o skórę. Mówię tutaj o porannej pielęgnacji, wieczornej pielęgnacji, nie spaniu z makijażem. Ja sama wierzę w koreańską filozofię dbania o skórę. To znaczy, że nie wszystkie produkty, którę stosuję są koreańskie, ale przeznaczenie i działanie każdego produktu w mojej łazience jest takie, jak u Koreanek. Z reguły na dźwięk słów “koreańska pielęgnacja”, do głowy przychodzi nam obraz godzin spędzonych w łazience i tysiąca produktów używanych rano i na wieczór. W praktyce – daleko do tego. Owszem, jeśli ktoś chce, może sobie stworzyć i dwunasto-etapowy rytuał pielęgnacyjny, ale żeby osiągnąć dobre efekty, aż tak dużo nie trzeba używać : ) Najważniejsze jest, żeby każdy produkt, którego używamy miał konkretne i jasne przeznaczenie. To, że coś ma napisane na opakowaniu “odżywiona skóra w 2 minuty” z reguły nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Miejcie świadomość, co nakładacie na buzię i za co jest odpowiedzialny każdy kosmetyk. I serio, warto słuchać swojej skóry. Czasami produkt, który działa świetnie dla, jakby się wydawało, wszystkich – nie będzie działał dla Was. Pamiętam, że przez jakiś czas używałam sławnego koreańskiego toniku i tak strasznie chciałam, żeby zadziałałam (naczytałam się mnóstwa recenzji). Niestety, za każdym razem, kiedy nakładałam go na twarz, na następny dzień dostawałam wysypu wyprysków. I mogłam odstawić ten produkt dużo wcześnie – zamiast tego, obsesyjnie go używałam, myśląc, że skóra się przyzwyczai. Nie przyzwyczaiła się, a ja zostałam z przyszczami na kolejne kilka tygodni. 

And what are your top skin tips? Let me know! Dajcie znać, jakie są Wasze najlepsze produkty/metody dbania o skórę! 🙂

63 Comments

  1. Paula
    July 20, 2017 / 11:28 am

    Żel aloesowy na skore głowy, pod makijaż i na włosy 🙂 ostatni wynalazek który naprawdę się sprawdza. Ostatnio tez ktoś powiedział mi, ze jeśli mam cerę wrażliwa i świecąca nie powinnam kupować kosmetyków przeciwtradzikowych, bo one wcale mi nie pomogą, wręcz przeciwnie. Co do jedzenia, racja w 100%!

  2. Ola
    July 20, 2017 / 11:51 am

    Weroniko, jestem zachwycona!! Przepiękne zdjęcia!! Po każdym poście jestem “głodna” nowych postów…dlatego dzisiejszy post, zaraz po wczorajszym, napełnił mnie euforią! Twój blog zawsze był dla mnie ucieczką od codzienności, ale jednocześnie posty dawały mi kopa do zmian! Tak trzymaj! pozdrawiam ciepło!!!

    • weronika
      July 21, 2017 / 1:21 am

      Dziękuję! <3

  3. Mee
    July 20, 2017 / 11:57 am

    Weronika możesz napisać coś więcej na temat probiotyków, konkretnie jakie stosowalas?:)
    Z góry dzięki za odpowiedź;)

    • July 21, 2017 / 2:05 am

      Probiotyki są kluczowe jeżeli przeszło się przez antybiotykoterapię. Bardzo dobry jest probiotyk JoyDay, Solgar, Swanson itd. Najlepiej przyjmować je przez 3 miesiące, miesiąc przerwy i zmienić na inny, ponieważ każdy zawiera inne bakterie. Wazne jest jedzenie kiszonych posiłków, nasza kapusta, ogórki, kimchi czy inne azjatyckie pyszne specjały.

    • Domcia
      July 21, 2017 / 2:24 am

      Popieram!!

    • weronika
      July 26, 2017 / 9:15 pm

      Stosuję probiotyki, które dostałam tu w aptece, w Stanach. Nazywają się Nature’s Bounty – Lactobacillus i Acidophilus 0.5 mg

      • Monika
        August 11, 2017 / 12:11 am

        Jak probiotyki wpłynęły na Twoje samopoczucie?

        Sama walczę z ogromnym zmęczeniem:(( i szukam różnych sposobów na polepszenie tego

  4. Ola
    July 20, 2017 / 12:06 pm

    Ja ostatnio zakochałam się w kremie nawilżającym Rich z Biodermy ❤️ Na mojej tłustej skórze sprawdził się idealnie, bo nie matuje a normalizuje dzięku czemu twarz nie błyszczy tylko jest pełna zdrowego blasku. Polecam!

  5. July 20, 2017 / 12:32 pm

    Jesteś taka inspirująca! Nie mogę się napatrzeć na Twoje piękne zdjęcia 🙂

  6. Marta
    July 20, 2017 / 12:52 pm

    Super post! Przyznam, że zaczęłam się interesować koreańską pielęgnacją skóry dzięki Tobie 😉 Jakich probiotyków używasz?

    • weronika
      July 26, 2017 / 9:15 pm

      Nature’s Bounty – Lactobacillus i Acidophilus 0.5 mg 🙂

  7. Kinga
    July 20, 2017 / 1:04 pm

    A mozesz polecić jakieś konkretne probiotyki, ktore na Ciebie zadziałały, bo ja często trafiam na takie po których żadnego skutku nie widze…

  8. Karolina
    July 20, 2017 / 2:00 pm

    Mogłabyś opisać kosmetyki które używasz do pielęgnacji, w osobnym poście?

    • weronika
      July 21, 2017 / 1:22 am

      Pokażę wszystko krok po kroku w nowym video! 🙂

  9. Daria
    July 20, 2017 / 2:12 pm

    Weroniko strasznie zazdroszcze Ci efektów jakie uzyskałas po izoteku! Mi niestety po rocznej kuracji wszystko wróciło, choć dzięki Bogu nie z taką siłą jak wcześniej. Co do diety niestety także nie mogę jeść nabiału (sprawdź co to jest mapa twarzy przy trądziku). Pozdrawiam z ‘prawie’ ciepłej Polski! ❤❤❤❤❤❤❤

  10. July 20, 2017 / 3:14 pm

    Piękne te zdjęcia! Bardzo podoba mi się nowy styl bloga.
    Ożywiłaś we mnie znów iskierkę nadziei, ponieważ sama borykam się z trądzikową cerą chyba całe życie. Nie chcę spędzić kolejnych lat na walce… Czy ten antybiotyk, który brałaś to był izotek? I czy pomógł Ci też na blizny i przebarwienia jeżeli takie miałaś?
    I jedyne co bardzo bardzo przydałoby się w tym wpisie to kolejność w jakiej używasz poszczególnych kosmetyków! Np olejek, kiedy go nakładasz?:)

    • weronika
      July 26, 2017 / 9:19 pm

      Brałam izotek przez pół roku, nie miałam za bardzo problemów z bliznami – wydaje mi się, że jak skóra mi się złuszczała, to raczej wszystko zeszło. Jeśli masz przebarwienia, to polecam używać raz w tygodniu peelingu chemicznego (świetny jest z firmy Neogen) i serum z vitaminą C (np. Dear Klairs)

      • July 27, 2017 / 12:26 pm

        Dzięki za polecenie, na pewno zerknę na te produkty!

      • Justyna
        August 1, 2017 / 7:57 am

        Jak znosiłaś skutki uboczne przy leczeniu izotekiem ?
        Jakiś kremów nawilżających używałaś w trakcie kuracji ?

  11. Paulina
    July 20, 2017 / 5:24 pm

    Izotek to nie jest antybiotykiem.

  12. Ola
    July 20, 2017 / 6:14 pm

    Jesteś bardzo inspirująca! Mam dosyć osobiste pytanie, więc zrozumiem jeśli nie odpowiesz. Utrzymujesz się aktualnie z bloga czy pracujesz dodatkowo gdzieś indziej? Bardzo podoba mi się życie ktore teraz wiedziesz sobie w LA i zastanawiało mnie czym się tam zajmujesz ☺️ Pozdrawiam!

    • weronika
      July 26, 2017 / 9:19 pm

      Utrzymuję się z działalności online 🙂

  13. Karolina
    July 20, 2017 / 10:59 pm

    Hej, widzę że ta esencja Vichy nie jest dostępna w Polsce:( Strasznie ciężko dostać jakąś esencję w PL, nie zamawianą z koreańskich sklepów gdzie się czeka po 3 tygodnie. Może Ty coś polecisz? Ja używam Origins, ale za tą cenę nie jestem z niej zadowolona.

    • weronika
      July 26, 2017 / 9:21 pm

      Esencja z Mishhy jest dostępna na ich polskiej stronie! 😀 Tam właśnie zamawiałam, jak mieszkałam w Polsce – dochodzi szybciutko!

  14. Klaudia
    July 20, 2017 / 11:00 pm

    A jakim sposobem pozbyłaś się trądziku ?
    Ja walczę już kilka lat, a dalej nawraca… nie mam już siły do tego

    • bbika
      July 24, 2017 / 4:48 am

      napisała, że lekiem i wszystkim, o czym jest post 😉

  15. A.
    July 20, 2017 / 11:11 pm

    Weronika, fajnie, że mówisz o swoim problemie z cerą, bo w dzisiejszych czasach mam wrażenie, że większość z dziewczyn udaje, że temat ten jej nie dotyczy. Jednak zaslonienie problemu toną makijażu dobre nie jest..
    Mam pytanie, czy zauważyłaś może, żeby szkodzila Ci czekolada? Sama jakiś czas temu zdecydowałam się na jej odstawienie i różnica naprawdę jest widoczna! Z góry dzięki za odpowiedź i pozdrawiam 🙂
    A.

    • weronika
      July 26, 2017 / 9:22 pm

      Mleczna czekolada – tak, i to bardzo 😀 Gorzka, bez mleka – nie zauważyłam. Ale szczerze mówiąc, rzadko kiedy jem czekoladę – nawet nie pamiętam, kiedy ostatni raz ją jadłam ;p

  16. July 21, 2017 / 12:09 am

    Ja również jestem zafascynowana koreańską pielęgnacją!
    Moja cera ostatnio bardzo polubiła się z wszelkiego rodzaju hydrolatami/ wodami różanymi, którymi spryskuje twarz zaraz po umyciu (przed serum) oraz kilka razy w ciągu dnia w celu odświeżenia. Mogę polecić np. nawilżający tonik do twarzy Evree Magic Rose – tani, a dobry 😉
    P.S. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że wracasz z postami! Uwielbiam Twoje zdjęcia i wpisy :*

    • weronika
      July 26, 2017 / 9:23 pm

      dziękuję! :*

  17. Milena
    July 21, 2017 / 12:22 am

    Hej, jest wiele kontrowersji co do pozyskiwania tranu i warunkach w jakich żyją te ryby (wygoogluj sobie ‘ściek w pigułce’). Osobiście polecam olej z nasion wiesiołka 🙂

    • weronika
      July 26, 2017 / 9:23 pm

      Poszukam sobie informacji na ten temat! Dzięki!!

  18. Sandra
    July 21, 2017 / 1:12 am

    Ja jestem zaintenersowana kupnem olejku GISOU, czy mogłabyś napisać coś więcej o nim?
    Mam falowane włosy, łatwo się przesuszają i olejki to u mnie must have – warto wydać na niego więcej?

    • weronika
      July 26, 2017 / 9:24 pm

      Kończę właśnie butelkę i raczej znowu nie kupię. Fajnie działa na włosy, ale cena jest mocno przesadzona 🙁

  19. Jul
    July 21, 2017 / 1:23 am

    Kochana Weroniko! Napisz proszę jakich probiotykow uzywasz. Mam problemy z cera i trawieniem tak wiec na pewno skorzystam!

    • weronika
      July 26, 2017 / 9:25 pm

      Nature’s Bounty – Lactobacillus i Acidophilus 0.5 mg 🙂

  20. Aneta
    July 21, 2017 / 2:31 am

    Kiedyś również nie byłam fanką olejów. Jednak obecnie jest zupełnie inaczej:) Przede wszystkim raz dziennie biorę 1 łyżkę oleju lnianego (koniecznie z apteki i należy przechowywać w lodówce, pierwsze efekty widoczne po kilku miesiącach jednak uważam, że naprawdę warto!). Następnie nierafinowany i tłoczony na zimno olej kokosowy – raz na tydzień lub dwa tygodnie używam na włosy, dobrze działa również na zęby oraz dodaję go także do owsianek, itd. Mówiac o twarzy miałam ten sam problem -trądzik, do tego skóra uwielbiala się świecić i była wrażliwa. Doradzono mi używiania codziennie na noc oleju z czarnuszki. Każdego wieczoru wmasowywałam go w skórę. Początkowy efekt nie jest zadowalający, ponieważ na początku używania wszystkie toksyny zaczynają wychodzić i pojawia się nawet więcej wyprysków. Jednak jak przez to przebrniemy uzyskamy skórę bez trądziku, dobrze nawilżoną i odżywioną. Do ciała uwielbiam firmę honey therapy- ich masło do ciała z woskiem i kolagenem i balsam do ciała z miodem i mleczkiem pszczelim. Polecam także firmę Iossi oraz Miya cosmetics.
    Pozdrawiam 🙂

    • weronika
      July 26, 2017 / 9:26 pm

      Dzięki za tyle info! 😀 Zaintrygowałaś mnie tym olejem z czarnuszki, poczytam sobie więcej na ten temat !

  21. July 21, 2017 / 3:00 am

    Cudownie wyglądasz kochana! Promieniejesz 🙂

  22. July 21, 2017 / 4:12 am

    Really loved this post. I have to try the laura mercier’s nourishing oil 🙂
    Miki xx

    littletasteofbeauty.blogspot.it

  23. July 21, 2017 / 6:13 am

    Inspirujący post! Sama skuszę się, aby zagłębić moją wiedzę na temat Koreańskiej pielęgnacji. Godnymi polecenia są produkty z serii L’Oreal Paris Skin Expert Rare Flowers, które świetnie sprawdzają się mojej cerze (mieszana, a przy tym wrażliwa). Żel oczyszczający w połączeniu ze elektryczną szczoteczką do buzi idealnie oczyszcza, odświeża i cudownie masuje. Tonik oczyszczający świetnie wyrównuje ph naszej skóry i pachnie obłędnie 🙂

  24. Polina
    July 21, 2017 / 9:23 am

    Thank you very much for this post! Since I also got inspired by the korean skincare routine lately, it was super nice to hear your point of view and tips about that 🙂 But don’t you think that your reaction to milk products might come from lactose-intolerance? Because I had similiar problems and after I switched to lactose free milk/cheese it was gone and I don’t need to refuse any meal. Looking forward to your post about the supplements and Greetings from Berlin,
    Polina

    • weronika
      July 26, 2017 / 9:47 pm

      Thanks girl! It’s very probable I’m lactose-intolerant but I haven’t checked it. To be honest, I don’t miss the taste of cow milk at all and quiting cheese it’s more of a mental challenge for me, so I’m trying not to have any subsitutes cause it kinda feels like cheating hahaha 🙂

      • Marta
        August 6, 2017 / 6:10 am

        Ja też mam nietolerancję laktozy i musiałam mleko odstawić zupełnie. Pal licho cerę, ale bóle brzucha jakie miałam to była istna masakra 😉 W każdym razie- przy nietolerancji laktozy można bezpiecznie spożywać sery twarde dojrzewające np.cheddar, gouda, parmezan, bo praktycznie nie zawierają laktozy oraz produkty mleczne poddane fermentacji-maślanka, kwaśna śmietana, sery pleśniowe, kefir, jogurt. Więc nie katuj się rezygnowaniem z sera, a z tego co pamiętam to uwielbiasz spaghetti z dużą ilością sera 😛

  25. Magda
    July 21, 2017 / 1:46 pm

    Hej, to mój pierwszy komentarz u Ciebie, chociaż czytam bloga już od bardzo dawna 🙂
    Cieszę się, że zwracasz dużą uwagę na obserwowanie własnego organizmu i wpływ, jaki dieta ma na naszą cerę. U mnie jest to kluczowa kwestia, a stan mojej skóry samą mnie czasami zaskakuje jeśli na miesiąc konsekwentnie i cakowicie usunę z diety produkty, które wiem, że mi nie sprzyjają.
    O esencjach nigdy nie słyszałam, więc koniecznie muszę zgłębić ten temat. Za to bez olei różnego rodzaju nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji – mam skórę bardzo wrażliwą, miejscami ekstremalnie przesuszoną i nawet najlepsze kremy potrafią ją podrażnić, a efekty do tych, jakie pozostawia po sobie olej jojoba lub arganowy się nie umywają. Przy okazji – wszyscy, którzy to czytają; nie oszczędzajcie na olejkach! Kupcie ze sprawdzonego źródła, koniecznie w ciemnych buteleczkach – to koszt kilkudziesięciu zł za buteleczkę, ale wystarczy jedna kropla dziennie, więc przy codziennym używaniu starczy wam spokojnie na kilka miesięcy. Taki prawdziwy olejek (wybór jest ogromny) nie zapycha skóry, nie podrażnia.

    Mam teraz praktyki w firmie, gdzie jest bardzo dużo azjatek i tak jak nigdy nie brałam na poważnie słów o tej ich rzekomo sławnej, przecudownej cerze, to muszę przyznać rację – cera większości z nich, nawet tych w średnim wieku jest tak promienna i jędrna jak u nastolatki, że aż ciężko w to uwierzyć.

    Ty na dzisiejszych zdjęciach wyglądasz po prostu przepięknie! Strasznie mnie cieszy to, że dodajesz nowe posty i rozwijasz się, bo to ogromnie widać.
    Strasznie się rozpisałam. Postaram się komentować częściej, ale wiedz, że i tak czytam i wspieram zawsze 🙂
    Buziaki!

    • weronika
      July 26, 2017 / 9:52 pm

      Dziękuję Ci Magda! <3 Nawet nie wiesz, jak miło jest przeczytać taki komentarz! Święta racja co do olejków ze sprawdzonego źródła. I koniecznie wypróbuj esencję - naprawdę świetnie działa na skórę 🙂

  26. July 21, 2017 / 2:08 pm

    Uwielbiam Twój styl pisania! Naprawdę! Wszystko jest napisane tak swobodnie, że mam wrażenie, jakbyś to wszystko mówiła, co sprawia, że bardzo przyjemnie czyta się wszystkie Twoje wpisy 😀

  27. July 22, 2017 / 12:27 am

    Super! I pieknie wygladasz jak zawsze! <3 Nina Alina
    Zobacz moj blog 🙂

  28. Jurgita
    July 22, 2017 / 9:52 am

    These are great tips – thank you! My best tip is to drink water with citrus and mint – as I drink it, I can see the difference of my skin!
    Muilo Burbulai

  29. July 22, 2017 / 10:41 am

    Ja właśnie jestem w trakcie zmieniania mojej pielęgnacji cery 🙂
    blaack-pearl.blogspot.com

  30. Klaudia
    July 23, 2017 / 12:45 pm

    Mega wygląda na oku ten złoty cień! Wreszcie może skusisz się na jakaś paletkę cieni! 😀
    uwielbiam twoje włosy, może nagrasz jakieś video o nich?

  31. July 24, 2017 / 8:52 am

    from your description you are a Pitta dosha:) Have you thought about Ayurveda skin care way?

  32. Julia
    July 25, 2017 / 4:27 pm

    Thanks for your tips, I love you and your style, you are amazing girl!! Xoxo

  33. Kasia
    July 27, 2017 / 3:37 am

    Hej Weroniko! Widzę, że stosujesz olejek do włosów gisou, wiesz może gdzie dostanę go w Polsce? Czy mogę go kupić gdziekolwiek indziej niż przez stronę gisou? Byłabym mega wdzięczna za pomoc! Z niecierpliwością czekam na kolejne posty, pozdrawiam! Buziaki

  34. Aleksandra Banach
    July 31, 2017 / 4:17 am

    Weroniko, zaciekawiłaś mnie tymi probiotykami. Możesz mi powiedziec, które konkretnie polecasz? coś więcej na ten temat?

  35. Karolina
    July 31, 2017 / 9:42 am

    Na ostatnim zdjęciu zauważyłam Olaplex-lubisz, używasz, są efekty? 🙂
    PS. Zdjęcia i nowa estetyka bloga jest przepiękna!

  36. Gosia
    August 6, 2017 / 11:53 am

    Hej Weronika, świetny post. Pięknie wyglądasz na tych zdjęciach, wręcz promieniejesz :). Masz w planach zrobić tez post o swojej pielęgnacji i stylizacji włosów, bo jestem ciekawa co robisz, że są takie ładne i tak zdrowo wyglądają? Pozdrawiam Gosia

  37. K.K
    August 8, 2017 / 4:49 am

    do tej pory koreańska pielęgnacja kojarzyła mi się (niestety) z czasochłonnym rytuałem, kilka dni temu trafilam na twoj filmik gdzie w krótki i przejrzysty sposób zachęciłas mnie do podjecia kolejnej próby tym razem na tyle skutecznej, że po kilku dniach dostrzegam pierwsze efekty (zwykle nie komentuje ale teraz musze w ramach podziekowania ;)). W filmiku wspomnialas ze stosowalas rozne kremy pod oczy ja od kliku miesiecy stosuje krem pod oczy z bobbi brown, cena zabójcza ale to jedyny produkt który mi pomaga. Podobnie jak koleżanki u góry chętnie dowiedzialabym sie czegos wiecej na temat probiotyków. Co do ostatniego zdjecia Olaplex, rozumiem ze to produkt do włosow, moze moglabys zrobic post o ich pielegnacji. Pozdrawiam

  38. August 10, 2017 / 6:22 pm

    Love this post! The summer is great because I barely wear makeup & it feels amazing for my skin. I definitely need to invest more in skin care items.

    – Justine Erica | missjustinee.com

  39. August 14, 2017 / 4:22 pm

    I love this post! So helpful, I struggle with keeping good skin 🙂 Your photos are beautiful and you’re gorgeous!