Outside the Louvre

by

snapseed-29a2

Of course, I had to squeeze in the Louvre during my trip to Paris. I really wish I could have a few days just dedicated to seeing and focusing on each exhibit Louvre has to offer…Whenever I go to a huge museum like this one, I get so stressed out haha cause there’s so much to see and so little time to do it, damn it! And then I get stressed out even more – when I have to choose what to see and what to let go…I swear, going to a museum can give you a freaking anxiety.

Musiałam oczywiście odwiedzić Louvr podczas pobytu w Paryżu! Zawsze mi się marzyło, żeby mieć tak z kilka wolnych dni, zobaczyć i skupić się na każdym jednym eksponacie, który mają w Louvrze…Odwiedziny takich ogromnych muzeów wierzą się u mnie zawsze z wielkim stresem haha, bo wydaje mi się, że “ucieka” mi tyle ciekawych rzeczy, przy których po prostu nie da się zatrzymać, bo czasu mało. No i jeszcze dodatkowy stres, bo trzeba zdecydować, co opuścić, a co zobaczyć. Naprawdę, ktoś przy słabych nerwach może się tak wykończyć. 

snapseed-a

It was a freezing day in Paris when I decided to visit Louvre and bravo, I didn’t wear a scarf. Or gloves. But I wore a faux fur. And sunglasses haha.

Tego dnia było straszliwie zimno i oczywiście, zapomniałam szalika. I rękawiczek. Ale za to futro było. No i okulary przeciwsłoneczne…

088f8e73-d022-4d82-ab4c-0f639651b265a2

In one of the next posts, I’ll try to put together all the places I went to while in Paris – food places, stores and maybe neighbourhoods I liked the most? I really feel like with each visit I fell in love with Paris more and more…I already can’t wait to be back!

W jednym z kolejnych postów postaram się zebrać “do kupy” wszystkie miejsca, które odwiedziłam w Paryżu – fajne knajpki, sklepy, ciekawe dzielnice? Mam wrażenie, z każdą wizytą w Paryżu zakochuję się w tym mieściu coraz bardziej…I już nie mogę się doczekać, kiedy tam wrócę!

87de7f03-d4e7-412c-a07c-661f2a6ab657ab4ea9a9c-70a7-43a2-a9e3-c3b039ca8a41a snapseed-27a7251768a-8656-409f-9e70-06d30c3a9dc1a

wearing

Rayban Clubmaster sunnies

NA-KD faux fur

NA-KD white shirt (similar here and here)

Zara trousers (similar here)

Zara bag

Stradivarius boots (similar here and here)

 

Top 6 picks from LPA

by

lpa

1. Sweater 217 (here) / 2. Top 109 (here) / 3. Jacket 83 (here) / 4. Sweater 33 (here) / 5. Hoodie 210 (here) / 6. Bodysuit 23 (here) /

LPA has been one of my favorite for a while (the main designer Pia used to work for Reformation in the past <3) so if you’re feeling like shopping for yourself (hey, Christmas is coming), I got you my top 6 pieces from this brand. Revolve together with FWRD are doing a tiered code promotion till this Sunday so you can get LPA on FRWD with a nice discount using the code GIFTFWRD!

LPA od jakiegoś czasu jest jedną z moich ulubionych marek (zobaczcie sobie ich sesje zdjęciowe na stronie www. Główna projektantka Pia pracowała w przeszłości dla Reformation, którego estetyka też jest mi bardzo bliska <3), więc jeśli macie ochotę na sprawienie sobie czegoś przepięknego (Święta się zbliżają ;p), przygotowałam dla was wish-listę tej marki. Revolve razem z FRWD robią promocję, gdzie używając kodu GIFTFWRD na frwd.co możecie zamówić sobie ubrania z ładną zniżką (i darmową dostawą do Polski). Promocja trwa do tego niedzieli 🙂

1200

  • – in collaboration with revolve <3 –

Dubai memories

by

Ah, Dubai! If you follow me on instagram or youtube channel, you know that at the end of November I had a pleasure to work with Emirates Airline (whaaaat) and I went on a trip to Dubai to discover this city. Today I wanted to share with you my photodiary from those 2 days I got to spend in UAE!

Jeśli śledzicie mnie na instagramie lub youtubie, może widzieliście, że pod koniec listopada miałam ogromną przyjemność pracować z Emirates Airline (whaaat) i właśnie razem z nimi poleciałam do UAE, poznać Dubaj. Dzisiaj chciałam podzielić się z Wami krótkim “photodiary” z tych dwóch dni, które spędziłam w Emiratach.

dubaj4

Kite Beach was so much fun (even though I didn’t swim, I was just chilling in the sea haha). I’m wearing a swimsuit from ASOS that I absolutely love! For the longest time I prefered black bikins but recently I’ve been really liking all these colorful and floral swimsuits. (And if you are considering buying the one I have on, keep in mind they run a little bit small, so choose 1-2 sizes bigger 🙂 )

Kite Beach było cudowne – te kolory wody i tyle słońca! I chociaż nie pływałam, tylko sobie w wodzie stałam, to i tak świetnie się bawiłam. Jeśli chodzi o kostium, to ostatnio ciągnie mnie do motywów kwiatowych i, mój Boże, kolorów. Ten kostium kupiłam na ASOSie. Jeśli będziecie się zastanawiać nad kupnem, to bierzcie pod uwagę trochę dziwną rozmiarówkę – polecam wziąć sobie strój o rozmiar albo dwa większy. 

15034875_527987750705221_6776918537173729280_n

You really can’t not be looking up

Ciężko jest nie spoglądać w górę

15034958_1147452772006902_4227476540687908864_n

We stayed in a beautiful JW Marquis Marriot hotel that used to be the highest building in Dubai for years (right now it’s the famous Burj Kalifa). Our swimming pool as you can see was surrounded by other skyscrapers and it looked unreal haha! Here, I’m wearing my kimono dress from Missguided.

Zatrzymałam się w pięknym hotelu JW Marquis Marriot, który przez długi czas był najwyższym budynkiem w Dubaju (teraz to oczywiście słynny Burj Kalifa). Nasz basen, tak jak widzice, był otoczony wieżowcami – wyglądało to dosyć nierealnie haha. Tutaj mam na sobie sukienkę/kimono z Missguided.

 

dubaj2

Here, at a chocolate factory – and no, the liquid in my cup is not a coffee! It was actually some kind of water that is a leftover after the “chocolate making” process. It’s calorie-free but tastes exactly like chocolate.

Zdjęcie po prawej jest z fabryki czekolady i nie – w kubeczku nie jest kawa! W środku znajdował się płyn, który powstawał przy procesie produkcji czekolady.  Nie miał kalorii i smakował przesłodko!

3523c0ff-0c22-4c73-b548-3e1c32de528b

Although we spent a decent amount of time discovering the “new” Dubai, we also went to the Old Dubai.

Chociaż dużo czasu spędziliśmy na poznawaniu “nowego” Dubaju, to odwiedziliśmy też starszą część.

671f1cbf-75e8-427e-a22c-4396627389f5

On the way to the market! We took a boat 🙂

W drodze na targ! Popłynęliśmy łodzią 🙂

dubaj3

Inside one of the art galleries located in Arserkal Avenue

W środku jednej z galerii sztuki znajdujących się w Arserkal Avenue

 

5a4cd9d1-7311-4a19-899e-50c3a682d1e9

Having lunch at Comptoir 102. There’s actually a lot of healthy/vegan food spots in Dubai and some of them even make their way to Europe (like one spot that after opening in Dubai, opened its second location in Paris).

Lunch w Comptoir 102. Okazało się, że w Dubaju jest bardzo dużo knajpek ze zdrowym/wegańskim jedzeniem, a niektóre z nich z UAE powędrowały nawet do Europy (tak jak jedna z miejscówek,  która po Dubaju otworzyła się w Paryżu).

3b4e8712-93e4-45ea-a6f5-e6a4dda8b174

The view during Sole DXB festival. Thank you Emirates Airline for this wonderful trip! Until next time, Dubai!

Widok podczas festiwalu Sole DXB. I tak pożegnałam Dubaj. Do zobaczenia następnym razem! I dziękuję Emirates Airline za wspaniałą przygodę! 🙂

Cosying up

by

snapseed-20

I just got back from Paris and I have so many photos to show you! I was there with my boyfriend to celebrate our anniversary (hehe <3) and let me just tell you – Paris during Christmas time is a totally different experience to Paris, I guess any other time of the year. Everything was so festive and even though my hands would get numb from the cold, I made sure I visited all the spots in the city I had on my list.

Właśnie wróciłam z Paryża. Z toną zdjęć i wspaniałymi wspomnieniami. Razem z moim chłopakiem świętowaliśmy naszą rocznicę (hehe) i szczerze Wam powiem, że Paryż grudniowy (=Paryż świąteczny) to zupełnie inne przeżycie niż Paryż – jakiegokolwiek innego miesiąca. I chociaż palce mi z zimna drętwiały, przynajmniej tak z 3 razy dziennie, to i tak upewniałam się, żeby odwiedzić wszystkie miejsca na mojej liście i nacieszyć się tym miastem, jak bardzo tylko mogę. 

img_2813

 During my Parisian Christmas trip, my go-to outfit was (of course) – a faux fur and a leather jacket underneath, just so it keeps me extra warm. Oh, and a beanie! I honestly can’t remember the last time I had a winter hat on. I used to hate them for such a long time, which was not very smart and definitely not a healthy choice. But this year, I decided to give them a try and I’ll show you my favorite hat in the next post from Le Marais!

Podczas mojej wizyty w Parieee powtarzającym się codziennie strojem było (oczywiście) sztuczne futro i skórzana kurtka wsadzona pod spód tak, żeby mnie jeszcze dodatkowo grzała. A, no i czapka! Naprawdę nie jestem w stanie sobie przypomnieć, kiedy ostatnio miałam na sobie zimową czapkę. Nie było to zbyt mądre z mojej strony, żeby czapek zimową porą unikać, ale w tym roku postanowiłam się przemóc i nawet, nawet je polubiłam. Jedną z nich pokażę Wam w poście z dnia, w którym chodziliśmy po Le Marais! 

snapseed-24a

wearing Pandora earings

 To get myself fully into the Christmas spirit, I would also wear a lot jewellery. And because I had a huge scarf on pretty much every single time I went out, earings and rings made most sense to me. In today’s post I’m wearing these beautiful pieces from Pandora. They’re super subtle (just the way I like my jewellery to be) and I think they make a perfect Christmas gift too <3 We shot these photos in a beautiful interior of our…hotel room that was overlooking the Eiffel Tower. What a dream, right? I obviously have more to show you, but today – let’s enjoy this Parisian morning.

Żeby już całkowicie wprawić się w świąteczny nastrój, nosiłam też dużo biżuterii. A ponieważ moją szyję praktycznie cały czas osłaniał ogromny szalik (a raczej szalor), który momentami uniemożliwiał mi widzenie, to najsensowniejszym rozwiązaniem były pierścionki i kolczyki – bo po prostu było je widać. W dzisiejszym poście mam na sobie prześliczną biżuterię Pandory – bardzo subtelną i, tak mi się wydaje, idealną też właśnie na świąteczny prezent <3 A zdjęcia? Robiliśmy je we wnętrzach naszego pięknego…pokoju hotelowego, z którego można było sobie obserwować Wieżę Eiflla. Sen na jawie…Oczywiście pokażę Wam więcej, ale dzisiaj – paryski poranek, biała koszula i biżuteria w rolach głównych.

 snapseed-22asnapseed-19asnapseed-23a

wearing

Pandora jewellery (earings and ring)

NA-KD white shirt

Zara pants

shot in beautiful Shangri-La Paris by G. Gaskell

Faux fur season

by

img_1164

Faux fur season is the best season! Not only simply because I get to wear each of my four faux furs (in the past year my collection grew from zero to four real quick), but also becuase faux fur season means Christmas season, listening to spotify xmas playlists season, candle season, fairy lights season and basically ‘everything I love’ season. Except for the cold. I’m slowly coming to a conclusion that I should probably be carrying a huge hot water bottle around me or something. And speaking of ‘everything I love’! I’m so excited for my upcoming trip to Paris that’s coming next week cause it’s gonna be the first time I’ll see Paris so festive and decorated. I’ll bring only one fur though…Carry-on limits have no mercy.

Sezon na futra (te sztuczne oczywiście) to najlepszy czas w ciągu roku! I nie tylko po prostu dlatego, że mogę sobie dowoli nosić  futrzyska (w ciągu roku, moja kolekcja z zera poszybowała do czterech), ale też dlatego, że sezon na futra to sezon świąteczny, to sezon świątecznej playlisty na spotify, sezon świeczek, sezon światełek i sezon wszystkiego, co kocham. Oprócz mrozu, jego to nie kocham, a nawet powoli dochodzę do wniosku, że powinnam zaopatrzyć się w jakiś przenośny termofor. Za tydzień lecę odwiedzić Paryż na kilka dni i strasznie się cieszę, bo to będzie pierwszy raz, kiedy zobaczę to miasto całe przystrojone, w światęcznej odsłonie. A, i zabiorę tylko jedno futro…limity bagażu podręcznego nie znają litości. 

revolvefur6

Since in Poland we’ve been experiencing a pretty harsh weather, my favorite combination these days has been a faux fur (you already know that) paired with some black leather pants. Here, I’m wearing my Revolve fur and Zara pants. It’s cosy and warm and that’s pretty much all I care about when I’m forced to go outside (not gonna lie, I’m a fan of not leaving the house)

Pogoda nas ostatnio nie rozpieszcza (a ma być jeszcze gorzej, tak dodam dla pocieszenia), dlatego moim ‘mundurkiem’ stało się, uwaga niespodzianka – sztuczne futro połączone ze skórzanymi spodniami. Jest wygodnie, jest ciepło i w sumie to tylko dla mnie się liczy, jeśli już zmuszam się do wyjścia  z domu (a kłamać nie będę, jestem fanką zamykania się w czterech ścianach).

img_1166aimg_1175aimg_1163aimg_1170

ph. Paula Pietruszka / wearing:

Revolve fur

Zara pants (similar links below!)

5 x favorite in Berlin

by

 

14533771_1091312904316441_558723817271197696_n

As you know I visited Berlin at the beginning of September with Paula. We went for a few days, walked A LOT and ate bowls of delicious Korean food in Yam Yam located in Mitte (the center part of Berlin). I’m slowly learning how to not overeat all the time, cause if I can be sure of one thing, I know this – my tummy has no limit. It’s hard for me to tell at what point I’m full and should stop eating. If I like something, I’ll stuff my face with it till I’m not able to stand up. Which is not a healthy thing, I’m sure. Anyways, back to Berlin. I wanted to try a different format on my blog when it comes to documenting my travels, so here it is: 5 x favorite in Berlin.

Tak jak wiecie, we wrześniu spakowałam swoje manatki i na kilka dni, razem z Paulą przeniosłyśmy się do Berlina. Pochodziłyśmy, pozwiedzałyśmy, najadłyśmy się koreańskiego jedzenia w Yam Yam w Mitte. Powoli oduczam się całkowitego obżarstwa…Bo jeśli mogłabym być pewna tylko jednej rzeczy w życiu, to tego, że jeśli coś mi zasmakuje, to mój żołądek dna nie ma. Trudno mi ocenić, kiedy trzeba przestać jeść. Zamiast się zatrzymać, z reguły jem dopóki już podnieść się nie mogę. Co zdrowe pewne nie jest…No ale wracając do Berlina. Piękny jest. Dzisiaj w trochę nowym formacie na blogu, bo czemu by nie spróbować czegoś innego, jeśli chodzi o dokumentowanie podróży. 5 x ulubione w Berlinie.

 

FAVORITE PHOTO

img_2820

This is for sure my favorite photo from Berlin. That day when Paula took this photo, we both felt absolutely horrible and then… we found a wall made of colorful confetti (very random). I’m telling you, life itself can sometimes throw a decent amount of colorful confetti at you out of nowhere, so worry less, enjoy the moment more. I’m still working on it (lol), it can be taugh sometimes when you dig yourself too deep in your own thoughts, you can go crazy. The photo though is gonna have a nice spot on my wall – I’ll use it as a reminder.

To zdecydowanie moje ulubione zdjęcie z całej podróży. Paula zrobiła je w dniu, w którym obydwie czułyśmy się żałośnie źle i ni stąd ni zowąd natrafiłyśmy na ścianę z kolorowego confetti. I tak sobie myślę, życie naprawdę czasem rzuca pod nogi kolorowe confetti (i to dosłowne, i to metaforyczne ;p), więc może lepiej trochę mniej się martwić wszystkim, a więcej cieszyć – z czego tylko się da. Owszem, trzeba nad tym pracować i trudno tak czasami, jak się człowiek za bardzo zapląta we własnych myślach. Zdjęcie (w małym formacie) ląduje w każdym razie na mojej ścianie – dla codziennego przypomnienia.

 

FAVORITE OUTFIT

_dsc5685-123

I didn’t really think too much about dressing up while sightseeing Berlin, so nothing crazy from me in department here. Most of the time I was wearing my Topshop Mom jeans and one of the three colors of my favorite Zara tees. Oh and the sunglasses! Can you believe I didn’t use to wear sunglasses till this trip (I mean except for rare occassions)? Oh man, things have changed. I wear them all the time now. I even wear them when the sky’s full of clouds (best way to avoid any unnecessary eye contact <3) and end up looking like a complete idiot. I love them that much.

Nie za bardzo zastanawiałam się, co będę nosić w Berlinie, więc nic dzisiaj w tym temacie nadzwyczajnego ode mnie nie ma. Przez większość czasu miałam na sobie moje ulubione Mom jeans z Topshopu i tshirt w jednym z trzech kolorów z Zary. A, no i okulary! Słowo daję, że do czasu tego tripu nie nosiłam okularów przeciwsłonecznych (oprócz tam jakichś niezwykłych okazji). Czasy się jednak zmieniły i teraz mam je na sobie cały czas. Nawet jak chmury pokrywają całe niebo. Unikam w ten sposób niezręcznego kontaktu wzrokowego <3, ale wyglądam też jak kompletny idiota. Tak bardzo właśnie je kocham.

 

SHOP THE LOOK

 

FAVORITE BREAKFAST SPOT

img_2821 img_2822

Haha, I know there’s no food on these photo, but you gotta trust me – DALUMA is the best breakfast spot in town.  Their acai bowls and smoothies are to die for plus the interior’s so beautiful. Avoid coming around 11-12ish because the crowd can get cray cray!

No cóż, zdjęcia jedzenia tu nie ma haha, więc musicie uwierzyć mi na słowo – jak na śniadanie, to do DALUMY. Miseczki z acai i smoothies są przepyszne, a wystrój wnętrza przepiękny. Unikałabym natomiast wycieczek w tę stronę koło 11-12stej, bo tłum może być szaleńczy!

 

FAVORITE PLACE TO SHOP

kaufdichglucklich

Paula showed me Kauf Dich Glucklich one day and we got stucked for a good half an hour. Such a nice selection of clothing brands and beauty products! They even have kitchenware and cookbooks <3

Paula zaprowadziła mnie do Kauf Dich Glucklich i utknęłyśmy tam na dobre pół godziny. Najlepsza selekcja ubrań i kosmetyków! Mają też różne miseczki do kuchni, książki kucharskie i w sumie to wszystko, co tylko sobie dusza zapragnie <3

 

FAVORITE PLACE FOR INSPIRATION

14310617_1261258397238811_152222543_n

This place was a very unexpected find. So unexpected, I still don’t know what this place is called. Look for Weinbergsweg Street whenever you’re in Berlin (the same street where DALUMA is) and you’ll find a place from your tumblr feed. It was completely empty so I’m guessing not a lot of people know about it. What’s inside? A lot of maps, they also sell a bunch of graphics and drawings.

To było niespodziewane znalezisko. Tak niespodziewane, że nawet nie zerknęłam na nazwę. Jeśli będziecie w Berlinie, poszukajcie ulicy Weinbergsweg (na tej samej jest DALUMA) i tam znajdziecie miejsce, prosto z waszego tumblra. Nie było tam żywej duszy, więc pewnie za popularne to miejsce nie uchodzi. Co jest w środku? Dużo map, ale sprzedają też tam sporą ilość grafik i rysunków!

 

White roses x California

by

calvinklein1calvinklein2  calvinklein4calvinklein3

I am already back in Poland but looking back at these pictures makes me miss California so much. It was a sunny (which is not a rare thing for Los Angeles) lazy afternoon, one of those afternoons when you just want to lay in the sun, drink some cold lemonade through a swirly straw and simply enjoy life. I decided to make a short trip to DTLA, which is more or less a thirty­minute drive and pick up some white roses from the Flower Market. It is a little luxury of mine ­ getting fresh flowers once a week, I don’t know why, but it always puts me in such a good mood! Right when I was leaving Downtown, it was time for the golden hour ­ the very magical time of the day, when the sun sets and everything around gets covered with the most beautiful golden light. It is especially spectacular in Los Angeles ­ the sky changes to such a pretty color and if you look up, you can see all the palm trees swaying in the wind ­ ah, what a view! Yes, I miss California. But now it is time for some new adventures in some new places. Are you guys coming with me? Wearing Calvin Klein snake watch and jewellery

Tęsknię trochę za Californią…Pamiętam, że w tym dniu, w którym robiłam te zdjęcia, wybrałam się do DTLA. Było słoneczne popołudnie (co zjawiskiem rzadkim nie jest w Los Angeles), jedno z tych, kiedy chce się człowiekowi tylko leżeć w słońcu, pić lemoniadę i po prostu cieszyć się życiem. I cieszyłam się – targ z kwiatami traktowałam jako luksusową ;p przyjemność raz na jakiś czas – jest coś niezwykłego w świeżych i w tym, jak zmieniają każde pomieszczenie. Kupiłam więc róże i akurat trafiłam na ‘golden hour’ – czas, kiedy słońce zachodzi, a wszystko dookoła pokrywa złotym pyłem. Szczególnie spektakularnie wygląda to właśnie w LA – niebo przybiera coraz to piękniejszy barwy, podczas gdy palmy łagodnie kołyszą się na wietrze. Widok, którego nigdy nie zapomnę…Tęsknię. Ale teraz czas na nowe miejsca, nowe kierunki. Na Californię jeszcze przyjdzie pora 😉 

No tags 14

Casual

by

img_2295-1-7  bez-nazwyberlin4img_2315-1-2img_2306-1-4-1-2img_2316-1img_2291-1-3

Cheap Monday tshirt / Adidas Originals leggins / Ray-ban Clubmaster

The contrast of me chilling in my leggings and a tshirt and one of the most breathtaking buildings – Alte Nationalgalerie – in the background is real guys haha. But what can I say, ‘comfort’ was the key word of my short trip to Berlin. It was super warm every day from the very morning and I did walk a lot, carrying my backpack and stopping for a burrito (best I’ve ever had by the way) every now and then.  Before this month, I never gave Berlin a second thought – it just wasn’t on my ‘to go’ list and the decision to go and visit was 100% spontaneous. Did I fall in love? Yes, Berlin wasn’t anything I expected it to be. But I’ll show you more in my “photodiary post”- all the breakfast places, museums and parks <3 Stay tuned!

Ten piękny kontrast między mną stojącą w dresach i w podkoszulku, a przepięknym i majestatycznym budynkiem Starej Galerii Narodowej – bezcenne. Ale cóż mogę rzec, ‘komfort’ był słowo-kluczem wyprawy do Berlina. Pogoda była dosyć szalona – od samego rana temperatura dawała się we znaki, a moje wszystkie marsze, natomiast, dawały się we znaki moim nogom. Wędrowałam dużo, niosąc na ramionach mały plecak i zatrzymując się raz na jakiś czas na przerwę pod znakiem burrito (nawiasem mówiąc, najlepszego, jakie w życiu jadłam!). A pomyśleć, że jeszcze miesiąc temu nie myślałam o Berlinie i jak zwykle okazało się, że najlepsze decyzje to te spontaniczne 😉 Czy zakochałam się? Tak, Berlin kompletnie mnie zaskoczył, ale więcej pokażę Wam w poście ‘photodiary’ (którego nie robiłam chyba już kupę lat o.0) – śniadania, parki i muzea <3 Do przeczytaniaa

No tags 8

Back in London

by

_dsc6471-1-5_dsc6485-1-4_dsc6499-1-2 _dsc6507-1 _dsc6478-1 _dsc6501-1-2

Zara dress , Bronx boots and Rayban Clubmaster sunglasses

Aloha from London! So after more than six months I’m back in this lovely city…but not for so long, I’m leaving in a couple of days. August and September were definitely two months filled with a lot of changes. So just let me update you: I left Los Angeles, took my boyfriend with me, spent 10 days being a tour guide of Kraków :), said the longest goodbye at the airport, went to Berlin (editing photos nowww!), got a new camera, changed the blog a little and from Berlin went straight to London! The heatwave’s getting a little bit crazy  and I’m definitely not prepared for it, at least clothes-wise. Throwing on as little amount of layers as possible seemed like a good idea, so for yesterday’s strolling around Knightsbridge I chose my white shirt dress and the beige boots that have a slight heel to them. Believe it or not, they’re so comfortable! It’s 9 AM right now and my tummy’s making weird noises and my brain is demanding its daily dose of coffee, so I’m gonna say arrivederci for now and I’ll update more later!

Dzień dobry z Londynu! Po dziewięciu miesiącach jestem tu z powrotem, ale tym razem tylko na kilka dni. W sierpniu i wrześniu sporo się zdarzyło…Wyjechałam z Los Angeles, zabrałam ze sobą chłopaka, spędziłam dziesięć dni oprowadzając go po Krakowie ;p, żegnałam się najdłużej w swoim życiu na lotnisku, poleciałam do Berlina (właśnie edytuję zdjęcia!), zmieniłam aparat fotograficzny (użyłam go do dzisiejszych zdjęć), zmieniłam też trochę wygląd bloga, a z Berlina udałam się prosto do Londynu. Pogoda trochę wariuje i trudno uwierzyć w ten upał – zdecydowanie nie przygotowałam się na to, co tutaj zastałam, przynajmniej nie jeśli chodzi o ubrania. Narzucenie na siebie jak najmniejszej ilości warstw, jak to możliwe wydało mi się w miarę rozsądnym pomysłem, dlatego na wczorajsze wędrowanie po Knightbridge stanęło pod znakiem sukienki koszulowej i botków na obcasie, które o dziwo, okazały się bardzo wygodne. Jest właśnie 9ta rano, a mój brzuch zaczął wydawać dziwne odgłosy głodu, a mój organizm domaga się dziennej dawki kawy, dlatego na razie arrivederci i widzimy się później!

 

No tags 3

Overalls

by

IMG_0676blog3

I think I gotta catch up with you guys a bit. What’s new…I went Vegas! And I couldn’t get in pretty much anywhere (under 21 club holaaaa. Btw it’s only 9 days from now yass), not even to the pool and I spent my first day searching for ‘kid-friendly’ swimming areas on Yelp. Even though Vegas is definitely not my favorite city in the world, it will be fun to go back there for a day or two after US will be kind enough to acknowledge I am an adult. I bought white overalls! Finally. They’re the best thing for these hot summer days. And when you’re not in the mood for showing too much skin, they come in handy too! I got them in a thriftshop the day I went to Silverlake.

Chyba czas najwyższy nadrobić z Wami zaległości. Co nowego się zdarzyło…Byłam w Las Vegas! I nie mogłam się prawie nigdzie dostać, nawet na basen (klub poniżej 21 lat, pozdrawiam. Ale zostało tylko dziewięć dni!) i cały pierwszy dzień spędziłam szukając na yelpie miejsc do pływania przyjaznych…dzieciom. Chociaż Vegas zdecydowanie nie znajduje się na liście moich ulubionych miast, to fajnie będzie tam wrócić na dzień czy dwa, kiedy już Stany będą na tyle mile, żeby przyjąć do wiadomości fakt, że jestem dorosła. Kupiłam białe ogrodniczki! Nareszcie. To zdecydowanie mój najlepszy zakup ostatnich tygodni, a w dodatku ciucholandowy. Znalazłam je w jednym z większych second-handów w dniu, kiedy odwiedziłam Silverlake

IMG_0677blog3

 Silverlake is a northeast neighbourhood of LA, people say it’s hip and ‘artsy’ and has some sort of European vibe. It was my first time going there and God, I loved it. So many great cafes and vintage shops. If I was to compare it to a place in Europe, I’d say it Silverlake has a very similar vibe to London’s Shoreditch, which was my number one place back when I was living in London town. I have nothing to watch! Seriously, I’m done with Friends, Sex and the City, How I met your mother, Chuck, Gilmore Girls, Burn Notice, OITNB. I even caught up with the Kardashians lol. We’re stuggling so much with G to find something new worth watching. Any suggestions? x W

Silverlake to jedna z północno-wschodnich dzielnic Los Angeles. Od wielu znajomych słyszałam, że swoim klimatem najbardziej przypomina Europę. I faktycznie, jest coś na rzeczy. To była moja pierwsza wycieczka w te strony, ale zakochałam się od razu w tej okolicy. Mnóstwo kawiarni, małych sklepów, vintage shopów. Jeśli miałabym Silverlake porównać to jakiegoś miejsca, powiedziałabym, że  wygląda trochę jak londyńskie Shoreditch, które z resztą uwielbiałam mieszkając w Anglii. Nie wiem, co oglądać! Naprawdę. Mam już za sobą Friends, Sex and the City, How I met your mother, Chuck, Gilmore Girls, Burn Notice, OITNB. Nadrobiłam nawet Kardashianki (lol). Z G spędziliśmy pół godziny przed telewizorem, na stronie głównej Netflixa, szukając nowego tytułu, po czym załamaliśmy się i poszliśmy spać. Sugestie mile widziane! x W

IMG_0689blog6IMG_0688blogIMG_0675blogIMG_0690blogIMG_0678blogIMG_0681blog2

 

wearing

Brandy Melville top (similar here and here)

second-hand overalls (similar here and here)

Most commented posts

Overalls

Friday, July 15, 2016

I think I gotta catch up with you guys a bit. What's new...I went Vegas! ...

Camel coat

Saturday, June 11, 2016

Good morning everybody! Ahhh my sleeping patterns have been so weird lately. One day I wake ...

Black and white

Tuesday, June 14, 2016

Helooo. Today I've a got a black and white outfit for you which I wore ...